
askin_btc :
icey5 :
askin_btc :
szemrany bimber? czyz nie piliście mojej cytrynówki przypadkiem, dziady?!!
były jakies pestki owszem
i nikt nie oślepł ?dziwne ... haha ![]()
Offline

Domin87 :
askin_btc :
rodman :
po Sobocie wcale mnie to nie dziwikawałek z życia ewidentnie wyjęty
tak to jest jak sie z rana zamiast śniadania łoi jakiś szemrany bimber z pestkami z kaktusa czy chuj wie czego
sory za magiczne moce tego oto trunku ![]()
Offline

icey5 :
askin_btc :
icey5 :
szemrany bimber? czyz nie piliście mojej cytrynówki przypadkiem, dziady?!!były jakies pestki owszem
i nikt nie oślepł ?dziwne ... haha
ależ rzecz jasna, żywy przykład ![]()
Offline
icey5 :
szemrany bimber? czyz nie piliście mojej cytrynówki przypadkiem, dziady?!!
tam dużo było różnych wynalazków
Pamiętam, że jakaś ładna pani poczęstowała mnie Soplicą Orzechową, to był ktoś z gsz?
key :
sory za magiczne moce tego oto trunku
za rok przywieź tego więcej ![]()
Offline

mlody89 :
kepayew :
Mix played before Floex, Plaid, Martyn, Bueno Bros from 9 pm to 10;15 pm. wide stage was serious, big-room techno. listed minimized detroit/berlin/ambient/classical 01h15min mix. cheers
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkownikówWOW!
Masywne!!!!!!!
To TY ? ![]()
Offline

za rok dostaniecie "pestki kaktusa" na śniadanie z większą ilością trunku ![]()
Offline

Sylwia0304 :
za rok dostaniecie "pestki kaktusa" na śniadanie z większą ilością trunku
i dzieki temu jestes zwolniona z "poka fote" ![]()
Offline

łaskawco ![]()
Offline
piątek w sumie dawał radę, festiwal zacząłem od Deadbeat'a i gościu naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył
zajebisty głęboki i hipnotyzujący live z kilkoma naprawdę konkretnymi momentami, fajna reakcja publiki i to samo od Deadbeat'a, tego pana chętnie jeszcze raz
Byetone trochę niestety mnie rozczarował, nowe kawałki jak najbardziej na poziomie, ale brakowało energii, jak dla mnie live po prostu wyklepany bez większych starań - szkoda ![]()
Nicolas Jaar jakoś w nie moim guście, ale dwa ostatnie kawałki mnie zmiotły, naprawdę piękne
i przychodzi czas na Modeselektor, jak dla mnie zdecydowanie najlepszy występ piątku, chłopaki zagrali bardzo imprezowo, było przy czym się wyszaleć ![]()
sobota ogólnie straszny niewypał, dzień ten uratowali mi jedynie Shapeshifter
był ogień, d'n'b na żywca zawsze się sprawdza, pełna satysfakcja z tego występu i zdecydowanie występ dnia
Plaid na nowej scenie zamułka, znowu niby na poziomie, ale brak powera ![]()
moim zdaniem nowa scena jest absolutnie niepotrzebna, po pierwsze jest za mała, po drugie wciśnięta częściowo na wał na chama i po trzecie artyści na tej scenie bardziej pasowali by pod namiot (patrz Byetone i Plaid)![]()
tyle o muzyce, organizacyjnie mnóstwo niedbalstwa, nawet nie chce mi się wszystkiego wymieniać, wiara też już nie ta - pełno warszawskiej gównażerii i muzyka w większości zdaje się być dla nich, AR dla mnie nie jest już tak underground'owy jak kiedyś, zbyt wiele przepychu w tym wszystkim, postawione na ilość nie na jakość, postawione na "wielkie" nazwiska a nie na prawdziwe talenty, ile można słuchać takich gości jak Goldie, Roni Size czy Ricardo, czy w tej muzyce naprawdę nie dzieje się już nic nowego
jak dla mnie na AR nie ma już nic do odkrycia i to jest moja ostatnia edycja
dziękuję
miło było ![]()
Offline
kepayew :
niech dodaja jak chca
hehe nie o to mi chodzi w sumie ![]()
byłem nieopodal jak ciupales na waid`dzie
szacunken
Offline

'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników 30 filmów z soboty
Offline

Lewy77 :
czy to nie ostatni wał T47?'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników
niestety nie ![]()
Offline

ale zajebiście ! znalazłem wałek którym kończył Tomek 47 ! delektujcie się !
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników
Offline

Icey cytrynówy twojej nie piliśmy, bo o dziwo wódki było aż za dużo, nie było za to czym przepijać, więc wyruszyłem z 40stopniową żołądkową pożebrać
Z tego co pamiętam to chyba lodówka po prostu nie nadążała z chłodzeniem tych rarytasów ![]()
Teraz prośba o ID wałka Anji, który grała już pod koniec, może 3 wałek od końca. W tle leciał taki zajebisty głeboki chór? mruczenie? "mmmmmmmmm mmmm", tyle pamiętam ![]()
A i Liczba przypomniało mi sie : Aaaaaamen ![]()
Offline

Darius :
ale zajebiście ! znalazłem wałek którym kończył Tomek 47 ! delektujcie się !
![]()
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników
poważnie tym konczył?? nie pamietam owej nuty albo bomba była za mocna /o\
Offline

winetu :
didabomba :
albo bomba była za mocna /o\
w końcu jesteś dida-bomba
zgona nie było więc nie taka bomba ![]()
Offline

Friday-Modeselektor,Saturday-Carl Craig.I dziękuję![]()
Offline

saymon :
coś wszyscy zachwalają Modeselektor a ja sobie go odpuściłem ze względu na to, że rok temu na Tauronie zagrali żenadę... a tu proszę czyżby jakaś poprawa
porpstu zagrali to samo co rok temu w circusie...
Offline

Helmut Geier / Ascet :
saymon :
coś wszyscy zachwalają Modeselektor a ja sobie go odpuściłem ze względu na to, że rok temu na Tauronie zagrali żenadę... a tu proszę czyżby jakaś poprawa
porpstu zagrali to samo co rok temu w circusie...
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników a ten wałeczek może grali? ![]()
Offline

I Moje:
Ostatni weekend lipca skierował Nasze myśli, ciała i auta w stronę Płocka, a konkretniej to na plaże przy Wiśle w Płocku. Gdyby nadal ktoś jeszcze miał wątpliwości o czym piszę to zdradzę bez zbędnego skrępowania, że był to kolejny festiwal muzyczny Audioriver. Co w takim wydarzeniu jak festiwal muzyczny może być najważniejsze? Pierwsza odpowiedź jaka mi się nasuwa to muzyka, jednak byłoby to zawężeniem tego co mogliśmy doświadczyć, a jeśli coś zawężamy to znaczy, że skracamy i gubimy ducha. Dlatego będzie o muzyce i o tańcu, o plaży, o pogodzie, o gwiazdach, o ludziach, o nagłośnieniu, o Wiśle, i o tym co mi się jeszcze przypomni. Uwaga tekst może zawierać elementy, które będzie trzeba przeczytać dwa razy ( jeśli Ci się tak przytrafi oznacza to tylko tyle, że nie potrafiłem lepiej dobrać słów, zostaje tylko zakończyć czytanie lub męczyć się z moją myślą). Koniec wstępu, pozwólcie, że coś Wam opowiem.
Droga do Płocka od strony Konina, Jarocina minęła Nam bardzo szybko - niecałe 3h i już byliśmy w domu, znaczy się na miejscu. Pierwszy raz wynajęliśmy pokój u Pani Genowefy, która co roku przyjmuje młodzież na festiwal ,innymi słowy bardzo pozytywna Pani ze smykałką do biznesu – miała te kurwiki w oczach. Na teren festiwalu mieliśmy ok 3km. Stawki taksówek wahały się wraz z Naszym stanem upojenia, – pierwszy raz dojechaliśmy pod bramę za 19zł, a ostatni raz za 8.50zł(taryfa nocna), za każdym razem jechaliśmy inaczej – najuczciwszy taksówkarz AR miał czerwonego Forda Mondeo kombi, bardzo go polubiliśmy, może za rok będzie jeździł, życzę mu aby miał nowszego Forda.
Zaczynamy właściwą opowieść. W tym roku wchodziliśmy od strony bramy głównej, zajechaliśmy ok godziny 22:30, czekaliśmy przed wejściem maksymalnie 30min czyli mogę rzecz, że krótko staliśmy w tej kupie ludu, który się systematycznie kurczył i rozmywał. Gdy tak czekaliśmy, aż Nas wpuszczą to z namiotu Hybrid już Nasze uszy ładowały się strumieniami dźwięku, a wzrok napawał się pierwszymi uczestnikami tegoż wydarzenia. Było ciepło i przyjemnie, więc 30min zleciało w try miga. Raczej w ciszy i w skupieniu wkroczyliśmy na teren festiwalu, nic mnie nie powaliło, czułem się swojsko. Opaski na rękę były z logo festiwalu oraz wykonane z bliżej mi nie znanego materiału – śliski był. Rześki zapach Wisły unosił się w powietrzu, czy zapowiadał sztorm dźwięków? Miękki i zarazem mokry, kleisty piasek zaczął się rozmywać pod nogami, buty szybko oblepiły się ziarnkami dobrze przefiltrowanej przez popołudniowy szkwał plaży. Przypomniało mi się, jak oglądałem w pracy kamerki z Płocka ok. godziny 15-tej byłem lekko przerażony, kto widział ten wie. Musieliśmy jeszcze z drugiej strony od pola namiotowego ogarnąć wejście Naszych kompanów. W całym komplecie udaliśmy się na przechadzkę po festiwalowej przestrzeni. Ludzie już radośnie hasali, wymyśliłem sobie, że będę spontanicznie się uśmiechał, aby nie strzelać do ludzi wargą pogardy. Skutek mógł być tylko jeden, ludzie odwzajemniali uśmiech. Więc można powiedzieć, że byliśmy już weseli pod każdym względem, pozostało zanurzyć się w rzece dźwięków. Jak co roku bliżej mi do Cirucs niż do Hybrid czy Main poza tym hasanie między namiotami wiążę się z pewną stratą czasową, bo przegapić możemy interesujące chwile lub czasami możemy uciec od słabych momentów. Więc przemieszczamy się ale rzadko i konkretnie na danego artystę, zespół. Dziś mogę powiedzieć, że nie przygotowałem się na AR od strony muzycznej, chciałem zostać zaskoczony i celowaliśmy na ślepo, mając oczywiście parę nazwisk na uwadze. Chociaż bardzo mi przykro z tego powodu, że Maceo Plex nie zagrał, bo na pewno byłby świeżym powiewem w Circus – tego mi ogólnie brakowało, Craig uratował ducha Circus, który zamarł po występie Caroli. Odwołany występ Luciano i Skreama nie wywołały we mnie fali oburzenia, było mi to wszystko jedno. Niestety w tym roku czuję, że mniej zapamiętałem muzyki niż w ubiegłym roku. Dobrze wspominam występ Nicolasa z zespołem było slow, ale z grymasem i zadziornością jaką w muzyce lubię. Próba oddania ducha występu poszczególnych artystów jest prawie niewykonalna, bo są to doznania poza werbalne, takie które komunikują się w Nas, a potem już ich nie ma, pozostają tylko skrawki w pamięci. Festiwal to ludzie, to przestrzeń tam się wszystko toczy tak szybko, że noc mija niezauważona. Po Nicolasie uciekliśmy na moment do Slow More( w sumie to nie wiem czemu, pewnie po drodze do Circus utknęliśmy) . I tak się trafiło, że przerwa i jakieś jedzenie, potem byliśmy jeszcze bardziej weseli, doczłapaliśmy się na występ Hobo, grał trochę surowo, gdybym miał go porównać to mieściłby się w ramach tego co rok temu zapodał Gaiser, chociaż z lekką przewagą dla Gaisera. Było bez zbędnego pierdolenia, grał ciężko, mrocznie, tak jak na plaży o tej porze być powinno, końcówka jego występu była słabsza, bo miałem wrażenie jakby wypstrykał się z materiału, który chciał zaprezentować. Ludziom zupełnie nic nie przeszkadzało, stali, skakali, śpiewali, tańczyli, mieli uniesione ręce w górę trzymając fajki, blanty, i piwo. 15min przed końcem występu Hobo pojawiła się ekipa od Ricardo – szczerze szanuje kolesia za wytrwałość w tym co robi, poza tym jego sety po parę h są już owiane legendami. I tego spodziewałem się po jego występie. Najpierw rozłożyli wielki koc, na którym zaczął się pojawiać jego setup, panowie sprawnie i szybko wszystko podłączyli, decki, cdeki, mixer,i to chyba wszystko co rozstawili. Ricardo tupał nogą, ciągle przeczesując płyty i tak na zmianę raz był przy stole i grzebał w cd, raz obracał się i macał placki, pewnie szykował sobie bomby. Problem był taki, że bomby nie było. Wszystko było ok płynął sobie, grał, zmieniał te utwory, ale zabrakło mi płciowości w tym występie, czegoś takiego, że stanąłbym i powiedział wow, albo chociażby miałbym ciary, to tak nie wiele. Nie dotrwaliśmy do końca występu Ricardo, zakończyliśmy pierwszy dzień festiwalu.
Dzień drugi – potocznie zwany w moim kręgu dniem świni. Wstaje się rano po 2h snu, człowiek leży w łóżku, żre pizzę, je niezdrowe zupki, nie kąpie się od rana, pali na umór fajki i pije browary. Tak wybiła nam godzina 14.00, ogarnęliśmy się udaliśmy na Rynek. To bardzo ważna i przyjemna część festiwalu. Wszystko jest otwarte od ludzkich umysłów, po publiczne szalety, kończąc na różnych stoiskach wokół fontanny i placu rynkowego. Jak zwykle można było nabyć placuchy chociażby w sklepie Side One czy Skylarku, można było pomacać sprzęt i nawet się ubrać. Chociaż skwar był tak duży, że lepiej było się rozebrać. Browar Tumski dosłownie kipiał od piany z piwa, standardowo wypiłem z każdego gatunku po jednym, w tym roku zapodali nowe pomarańczowe piwo(sok piwny), na tą gorączkę jak znalazł. Wspomnieć należy o akcji Redbulla – nie byłem, również kino – nie było, oraz rejs stateczkami – nie byłem. Nie byłem, no nie byłem. W tym roku chyba po raz pierwszy była taka nagonka na ludzi z fontanny, chyba nawet grożono, że przestaną grać jak ludzie będą się babrać w tej pianie. Na ryneczku było bardzo wesoło, jednak musieliśmy zregenerować siły, ponieważ kolejna atramentowa nocka spowiła niebo i gwiazdy patrzyły na Nas. Tym razem wyruszyliśmy ok 23, ale to dlatego, że znowu chcieliśmy wejść na festiwal jako weseli ludzie. Weszliśmy ze skarpy, na szczęście droga w dół jest o wiele bardziej przyjemna niż w górę. W butach pełnych piasku od wczorajszego brodzenia, wyskoczyliśmy na koncert dOP i muszę powiedzieć, ze to było wielkie zaskoczenie muzyczne, znałem ich, słyszałem o nich, ale nigdy ich nie słuchałem – dziwne, ale tak było. Muszę powiedzieć, że zrobili mi dobrze, tak właśnie mają wyglądać występy live, integracja z ludźmi, eksploracja sceny, spontan i przede wszystkim moc muzyczna. Basem schodzili tak nisko, że łapy same mi się wyrywały, gardło, rozdzierało, a nogi uginały. To jest magia gdzie można muzyką dotrzeć do człowieka. Pozytywnie wyskakani, postanowiliśmy odwiedzić Circus – bo tam mi było najbliżej – jednak na moment zajrzałem do Hybrid, uciekłem stamtąd błyskawicznie, utwór, który leciał nie nadawał się do słuchania, obawiałem się o swój słuch, to było coś fatalnego – nawet się cieszę, że nie wiem kto to grał, chociaż wiem mniej więcej w jakiej godzinie to było, mógłbym sprawdzić na rozkładzie, ale nie chcę robić ludziom przykrości i wymieniać tego artysty, bo widziałem, że kilka tysięcy ludzi bawiło się przy nim, będąc niczym w śnie ekstatycznym. Dlatego szybko zmieniłem kurs, ostałem się sam, bez telefonu, bez kobiety, bez znajomych, stwierdziłem, że mam chwilę powiewu wolności, więc połaziłem sobie po festiwalu. Ciepła noc sprawiała, że aż przyjemnie było zaczerpnąć powietrza, bo atmosfera w namiotach była gorąca. Trafiłem w końcu pod Circus gdzie grał już na dobre Carola, postanowiłem się rozgościć, wydeptałem sobie kawałek przestrzeni i tak słuchałem co gra, starałem się złapać rytm. Brzmiało słabo, był przester, dudniło. Mówię no trudno, tak wyszło, potem nie zwracałem na to uwagi. Myślałem sobie o kolejnych utworach jakie było dane nam słyszeć, niby poprawne, niby czysto, ale gdzie tutaj siła ? Czyżby Carola zjadł tylko kanapeczkę przed występem? No nic bawiłem się bo lubię, było znowu cholernie poprawnie. Carl Craig to taki czarny koń imprezy, po pierwsze, przed samym wyjazdem postanowiłem, że chcę go usłyszeć. Po drugie nie zawiodłem się. Pierwszy artysta, który wprowadził życie do tego namiotu, pojawiły się vocale, które rozpromieniały na cały namiot, ludzie poczęli jęczeć , ekscytować się, to miało swój urok i geniusz. Z tupania zamieniłem swój taniec w skok, a skok w akrobacje. Były ciary, były dobre momenty, zwrotne, przewrotne, nawet odważę się to powiedzieć nieprzewidywalne. Tak jak najbardziej nieprzewidywalny moment to jak Carl zaczął coś nawijać do mikrofonu, o tym, że jest bardzo podekscytowany i to najlepszy weekend jak mógł sobie wybrać. Wiedział kiedy skończyć gadać, bo jak to zrobił to nieźle pierdolnęło, zdarzyło mu się tak ze dwa razy. Artysta może więcej. Mówił Nam coś, że to muzyka prosto z Detroit- w sumie to się cieszymy. Dlatego Carl bardzo na plus. Anja Schneider byłem w szoku jak koleś, który jej pomagał rozłożyć sprzęt zrobił za nią pierwsze przejście. Mało tego, dostała ona instrumenty(decki), a przez pierwsze 2-3 utwory, koleś z jej ekipy niby zwijał kable, a tak naprawdę ciągle jej coś ustawiał. Osobiście dla mnie ten początek był straszny, nie mam nic do Anji ale to nie było profesjonalne, pamiętajmy, że ona była w zastępstwie za takiego giganta jak Maetrik aka Maceo Plex. Pierwszy utwór kiszka, ciągnął się flakiem, szczerze nie wytrzymaliśmy i poszliśmy na długi spacer w stronę domu, ostatni numer AR jaki pamiętam to Don’t Laugh – strasznie słaby wałek, taki hit lata, którego wszyscy na jesień nie będą już grali. A jak dalej grała czy się rozkręciła, czy koleś jej nadal pomagał, nie mam pojęcia, nie mnie to relacjonować.
Audioriver to spotkanie z muzyką, z dźwiękiem, z ludźmi, z plażą, z przygodami. To takie miejsce gdzie można się wyszaleć i zrelaksować. Ogólne wrażenia bardzo pozytywne, za rok pewnie też na Płockiej plaży się przywitamy. Czołem drużyna.
Przebudził się, przetarł zmęczone oczy i powiedział, kurwa ale miałem sen!
Ostatnio edytowany przez dechomenon (2012-08-01 00:00:40)
Offline

dechomenon :
I Moje:
Pierwszy raz wynajęliśmy pokój u Pani Genowefy, która co roku przyjmuje młodzież na festiwal ,innymi słowy bardzo pozytywna Pani ze smykałką do biznesu – miała te kurwiki w oczach.
Ile w tym roku brała? Bo rok temu to było jakieś 60, 70...
askin_btc :
Sylwia0304 :
za rok dostaniecie "pestki kaktusa" na śniadanie z większą ilością trunku
i dzieki temu jestes zwolniona z "poka fote"
Ni chuja, poka fotę!!
Offline
skusnierczyk :
mlody89 :
kepayew :
Mix played before Floex, Plaid, Martyn, Bueno Bros from 9 pm to 10;15 pm. wide stage was serious, big-room techno. listed minimized detroit/berlin/ambient/classical 01h15min mix. cheers
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkownikówWOW!
Masywne!!!!!!!
To TY ?
ale z czym ja
?
czeski :
kepayew :
czeski :
Namiastka ale zawsze cos
![]()
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkownikówniech dodaja jak chca
hehe nie o to mi chodzi w sumie
byłem nieopodal jak ciupales na waid`dzieszacunken
a to dziekuje, ale najsmieszniejsze byly te wielotysieczne male muszki ktore mnie oblecialy i wszyscy sie dziwili , dlaczego mi nie przeszkadzaly
maly filmik
'
'linki widoczne tylko dla zalogowanych u¿ytkowników
Ostatnio edytowany przez kepayew (2012-08-01 01:14:41)
Offline

Good music, Good People
Audioriver..
Sobota na pod koniec Anja zapodala tym trackiem Gabriel Ananda - Hey Blop
Offline
Powered by PunBB.org
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson
Modifications for GSz © Copyright 2005–2008 YonasH